SESJA NOWORODKOWA - KIEDY ROBIĆ I GDZIE?
Są takie sesje, które płyną w ciszy. Bez pośpiechu, bez presji, za to z ogromną uważnością. Tak właśnie wyglądają moje spotkania typu newborn – kameralne, domowe historie o pierwszych dniach życia.
Fotografie noworodkowe wykonuję w domowym zaciszu rodziców, bo to właśnie tam jest najprawdziwiej. W miejscu, gdzie wszystko dopiero się zaczyna. Gdzie pachnie nowością, gdzie w tle stoi łóżeczko składane jeszcze kilka dni wcześniej, a na kanapie leży kocyk podarowany przez babcię. Dom daje poczucie bezpieczeństwa – zarówno maluszkowi, jak i rodzicom. A to bezpieczeństwo widać potem na zdjęciach.
Bardzo ważny jest moment wykonania takiej sesji – najlepiej do 14. dnia od narodzin. To czas, kiedy dzieci śpią głęboko i spokojnie przez większą część dnia. Ich sen jest miękki, naturalny, pozwala na delikatne ułożenie w komfortowych pozycjach bez wybudzania. Dzięki temu cała sesja przebiega w rytmie malucha – bez stresu, bez pośpiechu, z przerwami na karmienie i tulenie.
Pracuję w oparciu o naturalne światło wpadające przez okna. To ono buduje klimat tych zdjęć – miękkie, subtelne, otulające. Staram się nie używać lamp błyskowych. Zależy mi na autentyczności i spokoju, a błysk potrafi wprowadzić niepotrzebne napięcie i zaburzyć atmosferę tej intymnej chwili.
Tło aranżuję delikatnie – czasem przygotowuję proste, jasne materiały, które podkreślają kruchość i maleńkość dziecka. Innym razem korzystamy z tego, co mają rodzice: ich łóżka, kanapy, ulubionego fotela czy pokoiku przygotowanego z taką starannością jeszcze przed narodzinami. To sprawia, że zdjęcia są nie tylko piękne, ale też osobiste. Prawdziwe.
W takich sesjach najważniejsza jest bliskość. Rodzice są obok – trzymają, przytulają, patrzą z czułością. Nie ustawiam ich sztywno. Pozwalam im być razem. Bo fotografia newborn to nie tylko portret dziecka. To zapis pierwszych emocji, pierwszego zachwytu i tej niezwykłej ciszy, w której zaczyna się cała wspólna historia.












